Proszę 10 deko poczucia humoru
Wyobraźmy sobie, że nasza wspaniała technika doszła do tego, iż nawet pewne stany wewnętrzne ludzkiej duszy oraz właściwości charakteru udało się wyprodukować w czystej postaci chemicznej. Wchodzimy więc do sklepu i pytamy subiekta:
- Czy jest uczucie niekłamanego zachwytu w ampułkach?
- Jest – odpowiada subiekt. – Życzy pan sobie niekłamany zachwyt artystyczny czy zwyczajny? Mamy również w globulkach uczucie uwielbienia z importu.
Więc kupujemy fiolkę i przed wejściem na wystawę malarską naszego przyjaciela zażywamy pastylkę uczucia niekłamanego zachwytu.
Kiedy indziej spotykamy w sklepie mężczyznę o brutalnym wyglądzie, odrażającym sposobie bycia i prostackim zachowaniu. Osobnik ten wali pięścią w stół i ryczy:
- Uczucie niezwykłej łagodności rraz!!
- Jest tylko w zastrzykach – odpowiada spokojnie subiekt.
- Niech będzie! – wrzeszczy tamten. Byle szybko!
Wkłuwa sobie strzykawkę w siedzenie, po chwili na jego twarzy pojawia się miły uśmiech.
- Okropnie mi przykro – mówi z zażenowaniem że zachowałem się tak grubo-skórnie. Najmocniej panów przepraszam. To się już nigdy więcej nie powtórzy.
Wychodzi grzecznie z uśmiechem na twarzy. Po chwili do sklepu wpada młoda dziewczyna.
- Chciałabym dostać pół kilograma głębokiej miłości.
- Służę pani uprzejmie – mówi subiekt. – Platoniczna, normalna, uwielbiająca?
Dziewczyna zastanawia się chwilę.
- Raczej normalna.
- Proszę zażywać w winie! – woła za nią subiekt, kiedy dziewczyna już wychodzi. – Najlepiej czerwonym, wytrawnym.
Zaraz po niej zjawia się wesoły jegomość i powiada:
- Wie pan, ja jestem zbyt pozytywny. Czy ma pan może coś z uczuć negatywnych?
Oczywiście. W tych słoiczkach jest uczucie kompletnej antypatii, w tamtych niechęć, a w tubkach uczucie niesmaku. W fiolkach mamy zgryźliwość, co prawda jest już trochę nieświeża… Zresztą oto lista. Proszę sobie coś wybrać.
Wesoły jegomość przegląda listę.
- Proszę złość w galarecie!
Po chwili wychodzi ze sklepu, złorzecząc na wszystko i wszystkich. W drzwiach mija go mizerny człeczyna i podchodzi do kontuaru.
- Czy mogę dostać uczucie szewskiej pasji? – powiada cichutko. – Muszę porozmawiać ze swoim szefem…
- Oczywiście, służę panu uprzejmie. W pigułkach, czy woli pan luzem?
- Najlepiej luzem. Dwa kilogramy!
Człeczyna opuszcza sklep, napinając z szewską pasją wątłe bicepsy.
Mówię do subiekta:
- A co u was idzie najgorzej?
Poczucie humoru. Leży tego zawsze kilkanaście worków w magazynie. Regularnie zażywają tylko ci z pism satyrycznych, czasem jakiś reżyser przed kręceniem komedii kupi kilka deko – i wszystko.
To rzecz właściwie w tym kraju nie znana.
- W takim razie poproszę dziesięć deko.
Zażyłem w koniaku i stąd ten felieton.

Brak komentarzy