JerzyNowosad.org zadebiutował w „Karuzeli” 2/242 styczeń 1967 więcej...

Opublikowano
27.10.1969

Kategoria
Humoreski

Proszę 10 deko poczucia humoru

Wyobraźmy sobie, że nasza wspaniała technika doszła do tego, iż nawet pewne stany wewnętrzne ludzkiej duszy oraz właściwości charakteru udało się wyprodukować w czystej postaci chemicznej. Wchodzimy więc do sklepu i pytamy subiekta:
- Czy jest uczucie niekłamanego zachwytu w ampułkach?
- Jest – odpowiada subiekt. – Życzy pan sobie niekłamany zachwyt artystyczny czy zwyczajny? Mamy również w globulkach uczucie uwielbienia z importu.
Więc kupujemy fiolkę i przed wejściem na wystawę malarską naszego przyjaciela zażywamy pastylkę uczucia niekłamanego zachwytu.
Kiedy indziej spotykamy w sklepie mężczyznę o brutalnym wyglądzie, odrażającym sposobie bycia i prostackim zachowaniu. Osobnik ten wali pięścią w stół i ryczy:
- Uczucie niezwykłej łagodności rraz!!
- Jest tylko w zastrzykach – odpowiada spokojnie subiekt.
- Niech będzie! – wrzeszczy tamten. Byle szybko!
Wkłuwa sobie strzykawkę w siedzenie, po chwili na jego twarzy pojawia się miły uśmiech.
- Okropnie mi przykro – mówi z zażenowaniem że zachowałem się tak grubo-skórnie. Najmocniej panów przepraszam. To się już nigdy więcej nie powtórzy.
Wychodzi grzecznie z uśmiechem na twarzy. Po chwili do sklepu wpada młoda dziewczyna.
- Chciałabym dostać pół kilograma głębokiej miłości.
- Służę pani uprzejmie – mówi subiekt. – Platoniczna, normalna, uwielbiająca?
Dziewczyna zastanawia się chwilę.
- Raczej normalna.
- Proszę zażywać w winie! – woła za nią subiekt, kiedy dziewczyna już wychodzi. – Najlepiej czerwonym, wytrawnym.
Zaraz po niej zjawia się wesoły jegomość i powiada:
- Wie pan, ja jestem zbyt pozytywny. Czy ma pan może coś z uczuć negatywnych?
Oczywiście. W tych słoiczkach jest uczucie kompletnej antypatii, w tamtych niechęć, a w tubkach uczucie niesmaku. W fiolkach mamy zgryźliwość, co prawda jest już trochę nieświeża… Zresztą oto lista. Proszę sobie coś wybrać.
Wesoły jegomość przegląda listę.
- Proszę złość w galarecie!
Po chwili wychodzi ze sklepu, złorzecząc na wszystko i wszystkich. W drzwiach mija go mizerny człeczyna i podchodzi do kontuaru.
- Czy mogę dostać uczucie szewskiej pasji? – powiada cichutko. – Muszę porozmawiać ze swoim szefem…
- Oczywiście, służę panu uprzejmie. W pigułkach, czy woli pan luzem?
- Najlepiej luzem. Dwa kilogramy!

Człeczyna opuszcza sklep, napinając z szewską pasją wątłe bicepsy.
Mówię do subiekta:
- A co u was idzie najgorzej?
Poczucie humoru. Leży tego zawsze kilkanaście worków w magazynie. Regularnie zażywają tylko ci z pism satyrycznych, czasem jakiś reżyser przed kręceniem komedii kupi kilka deko – i wszystko.
To rzecz właściwie w tym kraju nie znana.
- W takim razie poproszę dziesięć deko.
Zażyłem w koniaku i stąd ten felieton.


Brak komentarzy


Nie ma komentarzy. Możesz być piewrwszy!

Napisz komentarz

Nad morzem Dziadek

Nie przegap żadnego opowiadania - prenumeruj RSS