Początek lata
Ten zaskakujący początek lata zastał mnie w bardzo niejasnej sytuacji. Najbardziej dopiekło mi to, że był zaskakujący, czego najmniej się spodziewałem.
No i te jego maniery. Znajduję się spokojnie w trakcie wiosny, niczego się nie spodziewając, kiedy nagle sielanka ta zostaje brutalnie przerwana.
Było to tak: podążam jak gdyby nigdy nic, ulicą, aż w pewnej chwili widzę, że dwie dziewczyny idące przede mną, gwałtownie wypiękniały. Przetarłem oczy, nie wierząc w tak szybką zmianę, otwieram ponownie i rzeczywiście! Wszystkie dziewczyny w zasięgu mego wzroku piękniały w ułamku sekundy, mężczyźni dumnie wypinali pierś do przodu i wszystko jakoś poweselało.
- Tak – powiedział pewien jegomość spacerujący nie opodal mnie. – To już lato.
- Jak to? – zdumiałem się. – Lato przyszło tak sobie, ot, bez żadnej zapowiedzi? Przecież jestem zupełnie nie przygotowany!
- Ha! Trudno – odparł jegomość. – Takie czasy. Wiosna odchodzi bez pożegnania, cichaczem, a lato pojawia się niespodziewanie, tak, że niemal drzwi z futryn wylatują. Czy pan myśli, że ja jestem przygotowany? – dodał melancholijnie. – Też nie. Ja, proszę pana, jeszcze jestem gdzieś w środku wiosny…
- Pewnie dlatego spotkaliśmy się – rzekłem. – Ja również jeszcze jestem w środku wiosny. Nie nadążam za tempem czasów. Niech pan spojrzy na te dziewczyny. Jeszcze przed chwila przeżywały wiosnę, teraz już mają lato.
- Tak, tak – westchnął jegomość. – Za moich czasów wszystko odbywało się spokojnie. Wszystko miało swoją kolejność: Zima, wiosna, lato…
- Te dziewczyny jeszcze nie przestały pięknieć – zauważyłem. – Lato trwa – odparł mój rozmówca, - Jedyne, co nam pozostało, to pogodzić się z losem. Jeśli nie ma pan nic przeciw temu, napijemy się za ten niespodziewany początek lata. Proponuję wodę sodową z sokiem cytrynowym.
- Chętnie – odpowiedziałem , wypinając coraz bardziej pierś.
I przy tej wodzie sodowej tak się zagadaliśmy, że niemal zaskoczyło nas gwałtowne nadejście jesieni.

1 komentarz