JerzyNowosad.org zadebiutował w „Karuzeli” 2/242 styczeń 1967 więcej...

Opublikowano
14.09.1968

Kategoria
Humoreski

Nowe szaty

Nowe SzatyPrzybyłem do pewnego państwa w celach służbowych i już na lotnisku rzuciło mi się w oczy niezwykłe poruszenie panujące na ulicach. Tłumy pędziły przed pałac królewski, przeważnie mężczyźni uzbrojeni w lornetki teatralne, lupy i lunety wszelkiego rodzaju. Zauważyłem także kilku oficerów armii, artyleryjskie lornety nożycowe. Wsiadłem do taksówki, ale kierowca wcale nie chciał mnie słuchać, tylko wyrwał jakiemuś maluchowi wielkie szkło powiększające i popędził za tłumem.
Chcąc nie chcąc, musiałem uczynić to samo. Plac przed pałacem królewskim oblegała niesamowita ciżba. W oknach sąsiednich budynków, na dachach i na drzewach widać było mrowie ludzi. Właściciele wielkich lunet ustawionych na trójnogach wywiesili cenniki, na których widniały wygórowane ceny za minutę patrzenia.
Na wielkim tarasie pałacu stała gwardia królewska wyprężona na baczność. Wyjście na taras było już otwarte. Za gwardzistami stali dwaj jegomoście, wyraźnie z siebie zadowoleni. Jako cudzoziemiec nie bardzo orientowałem się co to wszystko ma oznaczać. Zapytałem kilku gapiów, ale ci byli tak zafrapowani, że nie dosłyszeli nawet mojego pytania. Dopiero pewien uprzejmy staruszek udzielił mi informacji.
- Zapewne czytał pan w młodości bajkę o dwóch niezwykle sprytnych oszustach, którzy podjęli się uszyć nowe szaty królowi. Oszuści udawali, że szyją szaty z niezwykle cienkiego materiału, tak cienkiego, że wcale go nie było widać, kiedy w rzeczywistości niczego nie szyli. Cały naród zachwycał się doskonałością nowego ubioru monarchy i dopiero jakieś dziecko zauważyło na głos, że król jest nagi.
Powiedziałem staruszkowi, że znam tę sympatyczną bajeczkę, lecz nie pojmuję jej związku z tumultem na placu.
- Zaraz ci to wyjaśnię – przysunął się do mnie starzec. – Niedawno, cudzoziemcze, dwóch identycznych krawców-oszustów nawiedziło nasz pałac królewski.
- Rozumiem! – wtrąciłem ubawiony. – I pewnie dzisiaj za ten niecny czyn kat wychłoszcze ich publicznie na placu.
- Wręcz przeciwnie – zachichotał mój rozmówca. – Dzisiaj na tym oto placu, jak w znanej ci bajce, odbędzie się publiczny pokaz nowych szat królewskich. Żeby uniknąć zgorszenia, wszystkie nasze dzieci pozamykaliśmy w domach.
- I tylko dlatego zebrał się tak ogromny tłum? – spytałem zdziwiony.
– Tak, cudzoziemcze- odparł staruszek. – Bo trzeba ci wiedzieć, że naszym krajem rządzi królowa.


Brak komentarzy


Nie ma komentarzy. Możesz być piewrwszy!

Napisz komentarz

Tygrys Zemsta

Nie przegap żadnego opowiadania - prenumeruj RSS