JerzyNowosad.org zadebiutował w „Karuzeli” 2/242 styczeń 1967 więcej...

Opublikowano
30.04.1973

Kategoria
Humoreski

Następca tronu

O północy zaczęły bić dzwony. Ryknęły ustawione na podmiejskich wzgórzach spiże. Podpalono wypełnione smołą beczki. Straż miejska biła w bębny, karczmarze wytaczali antały piwa przed zajazdy i nawet dziewki były tańsze niż zazwyczaj. Na zamkowym podworcu służba stoły stawiała, wypełniając je wszelakim jadłem i napitkiem. Przypadkowym przechodniom podawano puchary pełne przednich nalewek, by toast za następcę tronu spełnić mogli.
Tymczasem na dworze przygotowywano wielką salę balową, gdzie trzydniowe igrce trwać miały. Żwawo poruszali się najprzedniejsi kucharze, biegali kuchciki przynaglani trzonkami warząchwi. Na wielkich rożnach porozkładanych w zamkowym ogrodzie piekły się woły, podsmażano barany, podlewano tłuszczem jagnięta, a rozkoszne zapachy niosły się na gród cały.
U wyjścia z piwnic klucznik laską podgrzewał pachołków wytaczających beki z miodem i winem, przeto jego zmysł równowagi ucierpiał na tym nieco.
Wrzało też w gotowalniach fraucymeru. Na drewnianym podeście uwijał się cyrulik z pomocnikiem, a to włosy damom przygładzał i pachnidłami namaszczał, a to peruki z włosia jak druty w pukle trefił. Krawcowa i bieliźniane biegały jak opętane, podszywając bogate jedwabie złotem, srebrem i bielą pereł.
Otoczony rojem wielmożów i przedstawicieli mieszczaństwa następca tronu przechylił kryształowy pucharek przedniego burgunda, ostatnią kroplę strząsnął na podłogę i z namysłem odstawił naczynie na stół. Skinieniem głowy podziękował chórowi życzeń.
- Podatek od majątku zniosę. Znienawidzonego szefa policji każę powiesić. Kiedy skończą się bale po koronacji, osobiście dopilnuję rąbania galer na opał, który rozdany między ubogie pospólstwo będzie. Pochlebców starego króla oddalam ze dworu. Niech mi żaden w grodzie zjawić się nie waży. Z nastaniem świtu otworzyć wszystkie więzienia. Radość ma być w państwie i każdemu po temu daję prawo…
Zagrzmiały wiwaty. Na zamkowy podjazd wtoczyła się kareta w szóstkę koni, za nią dragoni w honorowej asyście, którzy do katedry, gdzie koronacja miała się odbyć, wieźć następcę tronu mieli.
Znów zahuczały ustawione na wzgórzach spiże. Na murach stanęli heroldowie i zagrzmiały fanfary powitalne. Nowy pan i władca jechał do katedry po odbiór insygniów swojej władzy.
Na ulicach bawił się lud. Grajkowie dęli w piszczałki i fujarki, bili w bębenki i werble. Roztańczony tłum podążał za karetą wywijając pochodniami.
Jeden tylko człowiek nie ruszył za ciżbą. Siedział na beczce z piwem przed wielką opustoszałą karczmą i z pijacką markotnością medytował nad kuflem.
- Trzecia koronacja, której nie chcę oglądać – wybełkotał i zaraz tęgo pociągnął z kufla. – Następca tronu zawsze ma swego następcę. Zniósł podatek od majątku. Ha! Ha! Dobre sobie! Za to myto na drogach i rogatkowe potroił. Szefa policji każe powiesić! Pewnie! Stary król też to kazał uczy-nić w dzień swojej koronacji. Nic tak nie zaskarbia zaufania jak powieszenie człowieka, którego lud nienawidzi. Pochlebców starego króla oddalił. Lud pomyśli, że czyn to szlachetny. Ale ja wiem, że zrobił to dlatego, bo swoich ma pod dostatkiem. I galery też można porąbać, skoro kamieniołomy przygotowane. Opróżnił więzienia! Będzie ich potrzebował dla swoich przeciwników, ten młody pyszałek.
Mężczyzna zakolebał się na beczce i wylewając resztę piwa na bruk, wrzasnął za oddalającym się tłumem:
- Dokąd zmierzacie głupcy i z czego się cieszycie?! Ja, jako instytucja, trwam!
I zwalił się jak kłoda.
Człowiek ów był katem.


1 komentarz

Wysłane przez
Kuba zyski Dirska
10.10.2007 @ 10am

Zadziwiająco aktualne.
Ale czy dla kata jest jakaś różnica kto przy władzy?


Napisz komentarz

Wieprz Bitwa nad Allelują

Nie przegap żadnego opowiadania - prenumeruj RSS