JerzyNowosad.org zadebiutował w „Karuzeli” 2/242 styczeń 1967 więcej...

Opublikowano
15.11.1973

Kategoria
Humoreski

Kandydat

Ktoś cicho zastukał do drzwi.
- Wejść – warknął zarządca dworu.
W progu ukazał się kamerdyner.
- Ekscelencjo, przybył kandydat na błazna. Oczekuje za drzwiami.
- Śmieszny?
- Nie bardzo.
- Wprowadź go!

Do pokoju wsunął się czlowieczek o okrągłych oczkach. Skłonił się nisko i znieruchomiał w oczekiwaniu na początek rozmowy. Zarządca zlustrował go obojętnym wzrokiem.
- Gdzieś dotąd błaznował, człowieku?
- Różnie bywało, panie. Po książęcych dworach się obracałem, a i królewskie pałace nie są mi obce.
- Czy masz jakieś listy polecające?
- Obawiam się, że nie, ekscelencjo. Moi poprzedni chlebodawcy, zawsze gdym odchodził, polecali mnie wszystkim diabłom.
- Musiałeś być niezgorszym gagatkiem! Pokaż zęby!
- Panie, przecież nie najmuję się jako nałożnica jego wysokości!
- Nie szkodzi. Muszę zobaczyć co będziesz obnażał przed jego wysokością, kiedy będziesz wybuchał gwałtownym śmiechem.
- Rozumiem.

- To dobrze, człowieku. A teraz słuchaj uważnie. Przyjmiemy cię na stanowisko młodszego błazna. Na wyższą pozycję musisz sobie zasłużyć. Dlatego do czapki, którą jutro otrzymasz, wolno ci przypiąć jeden tylko dzwoneczek. Takoż i kaduceusz nie będzie zbyt ozdobny.
- Panie, jestem błaznem już lat dwadzieścia!
- Milczeć. Nie wolno ci obrażać jego wysokości, ani nikogo z jego bliższego i dalszego otoczenia. Nie wolno ci naigrywać się z jego wad, jak również wady jego przyjaciół są nietykalne dla ciebie. Nie pozwalam ci kpić z dam dworu, z dworzan, gwardii, żołnierzy oraz służby. Nie wolno ci wykpiwać urzędników i mieszczan. Od medyków wara, osoba kata niech cię nie nęci. Karczmarzy nie tykaj, nie ruszaj bakałarzy.
- Czy wolno mi dworować z durniów, służalców, niedołęgów i nierobów?

Zarządca wzruszył ramionami.
- Każdy tu pracuje w pocie czoła i tematem do żartów czynić go nie przystoi. A cennik u nas obowiązuje taki: za rozbawienie jego wysokości do rozpuku – sztuka złota. Za rozbawienie kogoś z jego najbliższego otoczenia – grosz. Za rozbawienie pospólstwa – pochwała. Za obrazę jego wysokości – trzy dni ciemnicy o chlebie i wodzie. Za obrazę któregoś z jego przyjaciół - dzień w ciemnicy. Za obrazę dworzanina – w pysk! Za obrazę damy dworu – w pysk! Za obrazę gwardzisty – w pysk!…
- Co zatem wolno mi panie?
- Wolno ci być błaznem.

Człowieczek pokręcił głową.
- Jakże nim być wśród takiego tłumu błaznów – odrzekł i zaraz otrzymał zapłatę według szóstej pozycji cennika.
Uśmiechnął się tedy gorzko, niezawodowo. Bo gdy błazen uśmiecha się sam do siebie, zawsze uśmiecha się z goryczą.


Brak komentarzy


Nie ma komentarzy. Możesz być piewrwszy!

Napisz komentarz

Alechmik

Nie przegap żadnego opowiadania - prenumeruj RSS