Dziadek
Przepełniony autobus, dychawicznie posapując, zajechał na przystanek. Między innymi wsiadł do niego pochylony, siwiuteńki dziadek, na widok którego pewien młody człowiek wstał.
- Proszę, niech pan spocznie.
- Nie chcę – odpowiedział dziadek. – Wolę postać.
Wśród pasażerów rozległ się szmer niezadowolenia, zaś młody człowiek zaczerwienił się.
- Chce pan zrobić ze mnie łobuza, żeby potem mnie w gazetach opisali? Proszę, niech pan siada.
- Ale ja nie chcę usiąść – odparł dziadek.
Dziadek tu nie ma nic do gadania! – ryknął gruby jegomość. – Dziadek ma natychmiast usiąść i tyle!
- Nigdzie nie będę siedział – zacietrzewił się dziadek. – Jak mi się podoba to siedzę, a jak nie, to stoję.
- Dziadek jest aspołeczny – powiedział kuso ubrany podlotek o intelektualnym wyglądzie. – Dziadek nie wie co to obowiązek.
- Właśnie – dodał towarzysz podlotka. – Obowiązkiem dziadka jest zająć miejsce, które mu ustąpiono. I to zaraz, bo jeszcze jakiś chuligan zajmie.
- A ja nie chcę! – odkrzyknął dziadek.
Konduktorka wymusiła na twarzy miły uśmiech i ciepłym głosem przemówiła:
- Dziadku kochany, ostatecznie co dziadkowi zależy na tym, żeby trochę sobie posiedzieć. Przecież już nie te nogi, nie ten wiek.
– No, właśnie – dodał inny pasażer. – My dziadkowi zaraz zrobimy przejście do miejsca i dziadek grzecznie sobie usiądzie. Bilet dziadkowi kupimy.
– A ja nie potrzebuję biletu, bo mam miesięczny. I nie usiądę.
– Jak dziadek w tej chwili nie usiądzie, to my dziadka wyrzucimy z autobusu! – gruby jegomość próbował metod szantażu.
Dziadek tylko się uśmiechnął i mocniej ścisnął tęgą laskę.
– Ja tam nic nie mówię z tym wyrzucaniem, ale pamiętam jak my pod Verdunem się bili…
Znowu uśmiechnął się i dodał enigmatycznie: ho! ho!
Na przystanku wsiadł kontroler i wszyscy się uśmiechnęli, bo teraz dziadek nie mógł się już wymigać od zajęcia miejsca.
– Panie kontrolerze, dziadek nie chce zająć miejsca – poskarżył się gruby jegomość, oddając swój bilet do kontroli.
Kontroler popatrzał na dziadka nieuprzejmie.
– Co to ma znaczyć, proszę dziadka? Dziadek robi niepotrzebny tłok. Proszę natychmiast usiąść.
– Nie chcę!
- Natychmiast, bo każę zapłacić mandat!
- Nie usiądę!
- Dziadek jest wredny! Dziadek jest aspołeczny!
- Nie chcę siedzieć!
Gruby jegomość rozzłościł się na dobre, a za nim reszta pasażerów.
– Albo dziadek siada, albo nie?!
- Nie siadam.
– No to precz z autobusu! – ryknął kontroler.
Wyciągnęło się kilkadziesiąt rąk, by wypchnąć dziadka za drzwi. Kiedy autobus ruszył znowu, konduktorka powiedziała do młodego człowieka:
- Niech pan zajmie swoje miejsce. Nie będziemy przejmować się chuliganami, których nigdzie nie brakuje.

Komentarzy: 6