JerzyNowosad.org zadebiutował w „Karuzeli” 2/242 styczeń 1967 więcej...

Kategoria Humoreski

Opublikowano
15.02.1973

Kategoria
Humoreski

Bydlę

Przy trzecim kieliszku czułem się jeszcze zupełnie dobrze. Przy czwartym stało się. Wylazło ze mnie bydlę. Buchnęło parą z nozdrzy i kaprawymi oczami potoczyło wokoło. Przerażony cofnąłem się o krok. Bydlak zarechotał obrzydliwym śmiechem ukazując rząd przerzedzonych, krzywych zębów.
- Nie bój się! Jestem tylko twoim drugim ja.
Zatrzymał się przed lustrem i przez chwilę trwała […]


Opublikowano
15.01.1973

Kategoria
Humoreski

Zimowe popołudnie

Strzepnąłem śnieg z kapelusza. Zmierzchało. Gdy podniosłem głowę, spostrzegłem, że stoi przede mną jegomość. Wzrostu był słusznego, sporej postury i twarz miał szczerą. Ale to stwierdziłem nieco później. Ubrany bowiem był dość niezwykle. Stalowy napierśnik połyskiwał matowo w świetle latarni, nagolenniki i nałokietniki chrzęściły przy każdym ruchu. Powoli podniósł przyłbicę. Wyciągnął rękę wielką jak […]


Opublikowano
24.12.1972

Kategoria
Humoreski

Wieczór wigilijny

W dalekich oknach zapalały się choinki. W mroźnym powietrzu zwolna wirowały płatki śniegu na dachach domów i drzewach tworząc białe czapy. Był dzień ciepła i dobroci. Stałem w oknie oczekując pojawienia się pierwszej gwiazdy, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Na progu stał nieogolony obdartus w butach, które prosiły się o szewca.
- Cześć - […]


Opublikowano
24.12.1972

Kategoria
Humoreski

Koń w trampkach

Pewnego zdumiewająco świeżego poranka, na ulicach stolicy zdumiewająco małej prowincji N., pojawił się zdumiewający obrazek. Główną aleją miasta spokojnie spacerował koń w trampkach. Prychał wesoło chrapami, będąc wyraźnie dumny ze sznurowadeł zawiązanych w eleganckie kokardki.
Mieszkańcy stolicy prowincji N. przechodzili obok konia raczej obojętnie, stosując się do starego, ludowego porzekadła swoich przodków: „Co to kogo obchodzi, […]


Opublikowano
12.10.1972

Kategoria
Humoreski

Ostatni letni pociąg

Na niewielkiej letniej stacyjce oczekiwałem ostatniego letniego pociągu. W ciepłym jeszcze powietrzu snuło się babie lato, a las po przeciwnej stronie toru grał pełną gamą barw. Lśniła ciemna zieleń, połyskiwał brąz, gdzieniegdzie jarzyło się złoto. Kontemplowałem właśnie ten przepyszny widok, gdy obok mnie na ławeczce usiadł niewysoki mężczyzna w konduktorskim mundurze. Westchnął marzycielsko i […]


← Before After →

Nie przegap żadnego opowiadania - prenumeruj RSS