Bydlę
Przy trzecim kieliszku czułem się jeszcze zupełnie dobrze. Przy czwartym stało się. Wylazło ze mnie bydlę. Buchnęło parą z nozdrzy i kaprawymi oczami potoczyło wokoło. Przerażony cofnąłem się o krok. Bydlak zarechotał obrzydliwym śmiechem ukazując rząd przerzedzonych, krzywych zębów.
- Nie bój się! Jestem tylko twoim drugim ja.
Zatrzymał się przed lustrem i przez chwilę trwała cisza, w której kontemplował swój widok.
- Nie da się ukryć, że jako twoje alter ego daleko mi do przyjemnych rysów miłego człowieka. Mój wygląd jest średnią arytmetyczną Frankensteina, King Konga i Drakuli. Świat jest, niestety, tak paskudnie urządzony, że obraz alter ego zależy od oryginału. W moim smutnym przypadku oryginałem jesteś ty i właśnie dlatego nie ma dla mnie ratunku. Jestem bydlę i tylko tyle mogę o sobie powiedzieć.
- Po co przyszedłeś? – wycharczałem.
Bydlę wsunęło papierosa między kły i z lubością zaciągnęło się dymem.
- Właściwie wylazłem z ciebie bez określonego celu. Ot, tak sobie. Tym gorzej dla ciebie i dla mnie. Z innego człowieka bydlę wychodzi dla osiągnięcia bardziej lub mniej nieuczciwych celów, a z ciebie wyszło bydlę – czyli ja – zupełnie bez przyczyny. Absolutna sztuka dla sztuki. Stało się tak dlatego, że całkowicie wypełniam twoją osobowość. Jestem podstawową cechą twego charakteru, który jest wyjątkowo robaczywy. Przyznać musisz, że w większości przypadków jestem motorem twego działania. Zapytałeś mnie obcesowo po co właściwie przyszedłem? Jesteś osobnikiem zarozumiałym i próżnym. W tych cechach nie ustępuję ci zupełnie. Rozumiesz teraz, że w bezmiarze mojej próżności chcę ci się po prostu pokazać. Przy okazji stwierdzisz naocznie co w tobie siedzi naprawdę i jak daleki jesteś od wizerunku dobrego, serdecznego człowieka, którym usiłujesz mydlić innym oczy. Jednak na pocieszenie mogę ci powiedzieć, że nie ty jeden posiadasz drugie ja w tak ohydnej postaci w jakiej mnie teraz widzisz.
- Inni też? – zapytałem słabym głosem.
- Też. Nie jesteś nieszczęśliwym wyjątkiem w tej dziedzinie. A tę niewinną minę możesz sobie wobec mnie darować. Prymitywna sztuczka. Na którą nawet ludzie nieco cię znający nie dają się nabrać.
- Więc nie jestem jedyny.
- O, nie! Choć jeśli chodzi o mnie, to znaczy o bydlę, które w tobie tkwi, mało kto może z tobą konkurować.
Gdy patrzało toto na mnie swymi przekrwionymi ślepiami, pomyślałem, że nadarza mi się wyjątkowa okazja pozbycia się go. Uchwyciłem się tej myśli jak ostatniej deski ratunku. Pozbędę się tkwiącego we mnie bydlęcia, stanę się człowiekiem uczciwym na wskroś. Z sercem na dłoni pójdę przez życie. Stanę się sprawiedliwy. Mój charakter przypominać będzie kryształ. To jest myśl. Z całą zaciekłością zacisnąłem ręce na szyi bydlaka aż oczy uciekły mu z orbit. Ocknąłem się, nie mogąc złapać tchu. Spojrzałem na własne ręce, które zaciskały mi się na szyi.Nie pierwszy raz mi się to zdarzało.

Komentarzy: 3