JerzyNowosad.org zadebiutował w „Karuzeli” 2/242 styczeń 1967 więcej...

Opublikowano
14.06.1969

Kategoria
Humoreski

Bunt

Marszałek polny nachylił się do ucha pierwszego lorda admiralicji.
- Między nami mówiąc, ekscelencjo, człowiek postawiony u steru rządów w naszej prowincji to skończony bałwan. Kiedy pół roku temu robił przegląd gwardii, nie umiał odróżnić armaty od haubicy, a wachmistrza od rotmistrza.
Pierwszy minister zachichotał zjadliwie, włączając się do rozmowy.
- He! He! Proszę panów, pamiętam doskonale przyjęcie na cześć ambasadora Bounbacco. Ten cymbał strzelał damom z rurek kremowych wprost za dekolty. A potem wrzucił ambasadorowej dzwonko śledzia.
Admirał przysunął się bliżej marszałka polnego.
- Wiecie panowie, ha! ha! że kiedy po raz pierwszy przyszedł na mój okręt flagowy, na widok beczek z rumem powiedział: Ach to te słynne pańskie bomby głębinowe, admirale”. Ha! Ha! Ignorant!
Marszałek polny spoważniał.
- Nie mamy co przed sobą ukrywać, ten człowiek jest po prostu idiotą. I w ogóle wygląda jak oskubana kura.
- Najwyższy czas z tym skończyć! – trzasnął pięścią w ławę pierwszy lord admiralicji. – Nie możemy pozwolić, żeby ktoś tego pokroju nami pomiatał! Trudno tolerować człowieka, którego poziom inteligencji jest na wysokości okien od piwnicy.
- Ma pan rację, admirale – poparł lorda marszałek polny. – Wreszcie trzeba z tym skończyć. Załóżmy stronnictwo, albo opozycję.
- Najlepiej, proszę panów zrobimy, jeśli zignorujemy zupełnie tego idiotę – rzekł pierwszy minister. – Nie będziemy się do niego odzywać, na jego przyjęciach każdy z nas będzie ostentacyjnie ziewał, krzywił się na jedzenie i tak dalej.
- Znakomicie! – zgodził się marszałek polny. – Ażeby zaś nasze zebranie nie przeszło bez echa uknujmy jakieś hasło przewodnie. Co pan proponuje, admirale?
- Wicekról jest d..a! – odrzekł bez żenady zapytany.
- Co za trafnośc hasła – zdumiał się pierwszy minister. – Panowie – proponuję wznieść ten właśnie okrzyk. Trzy! Cztery!
- Wicekról jest d..a!! – huknęło.
Mężczyzna śpiący opodal ocknął się gwałtownie.
- Co to bunt? Do wioseł!! Raz! Raz! Raz!
Świsnął bat. Galera pomknęła jak nigdy dotąd.


Brak komentarzy


Nie ma komentarzy. Możesz być piewrwszy!

Napisz komentarz

Wirtuoz Nad morzem

Nie przegap żadnego opowiadania - prenumeruj RSS