Okrutny Tomahawk
- Howgh – powiedział wielki wódz krótko i zwięźle, po czym skłoniwszy się lekko, wskazał mi miejsce w fotelu.
Usiadłem, a on tymczasem podszedł do lodówki stojącej w rogu służbowego wigwamu, wyjął z niej kilka kawałków lodu i wrzucił je do kieliszków z wodą ognistą. Jeden z nich postawił przy mnie, po czym usiadł naprzeciw. […]
